Typer Ekstraklasy

Login :

Hasło :


FC Porto na Naszej Klasie FC Porto na Facebooku

Pierwsza polska strona o FC Porto (Online: 6)

Lopetegui - Nowa nadzieja? Czy może dawna zmora...

Lopetegui - Nowa nadzieja? Czy może dawna zmora...

W każdym klubie nowy sezon to nowe nadzieje. Nie inaczej jest wśród sympatyków Porto - po nieudanym sezonie 2013/2014 nadszedł czas na nowe i lepsze czasy, ale czy na pewno? Julen Lopetegui pierwsze koty ma już za płotem prowadząc Smoki w 11 spotkaniach nowego sezonu, a jak się to wszystko prezentuje?

Mimo, że okres przygotowawczy Smoków skończył się z dniem 9 sierpnia na wygranym 3-1 spotkaniu z WBA, to Porto dalej bardziej przypomina drużynę, która oficjalne rozgrywki ma dopiero przed sobą niż tą, która jest już w ich trakcie. Jedenaście meczów pod wodzą Julena Lopeteguiego i tyle samo nowych rozwiązań personalnych w pierwszym składzie. Część była podyktowana niedyspozycją zdrowotną lub innymi czynnikami jak np. Jose Angel w miejsce kontuzjowanego Alexa Sandro, czy też Ivan Marcano za Maicona, który przedwcześnie odwiedził szatnię w derbowym pojedynku z Boavistą. Cofnijmy się jednak do jednego z pięknych majowych dni, kiedy to wszystko się zaczęło...

Owym dniem jest 5 maja, kiedy to oficjalnie na stanowisko trenera FC Porto został wybrany Julen Lopetegui zastępując tymczasowego trenera Luisa Castro, który powrócił do zespołu B. Hiszpan został więc kapitanem zapowiadanej przez prezesa Pinto da Costę rewolucji, która miała przywrócić Porto ponownie na tron. Patrząc na CV hiszpańskiego szkoleniowca jeszcze za czasów aktywnej gry można odnieść wrażenie, że był on solidnym piłkarzem. Julen bowiem reprezentował barwy Realu Madryt czy też Barcelony. Wystarczy jednak spojrzeć bliżej by przekonać się, że słowo "reprezentował" jest lekkim nadużyciem ponieważ w zespole "Królewskich" rozegrał on zaledwie 1 spotkanie. Natomiast na Camp Nou tylko 5-krotnie zameldował się na murawie. Ogólnie Julen Lopetegui jako zawodnik rozegrał 149 spotkań w Primera Division oraz 169 na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii. Doświadczenie trenerskie przed przybyciem na Estadio do Dragao było jednak dosć znikome ponieważ poza młodzieżowymi reprezentacjami Hiszpanii, Lopetegui zaliczył zaledwie drobne epizody w Rayo Vallecano oraz w Realu Madryt B. Julen Lopetegui na stanowisku selekcjonera spędził 5 lat w tym czasie wywalczył swój największy i jedyny sukces w karierze trenerskiej mistrzostwo Europy do lat 19.

Prezentacja nowego trenera nie obyła się bez wielkich słów, których nie bał się 47-letni Hiszpan. Zaczęło się spokojnie i przewidywalnie od chwalenia zespołu jako klubu z wielką tradycją oraz dziękując za zaufanie i chęciach udźwignięcia odpowiedzialności z jaką wiąże się trenowanie takiego klubu jak Porto. Reszta wypowiedzi z perspektywy czasu wydaje się o wiele ciekawsza więc pozwolę sobie na przytoczenie jej w odpowiednim miejscu.

Okres przygotowawczy do nowego sezonu ze względu na brazylijski Mundial był ciężkim okresem bowiem Porto wysłało dość liczną reprezentację do kraju kawy. Nowy trener także nie mógł się skupić na pracy z zespołem, który jest w rozjazdach. Smoki zaczęły przygotowanie od pokonania miejscowych amatorów zespołu Valadares Gaia 9-0. Po tym meczu a przed wyjazdem na obóż przygotowawczy do Horst Smoki ściągnęły skalp z Deportivo Aves (1-0). Już w Holandii Porto 2-krotnie pokonało kluby z krajów Beneluxu najpierw Venlo 6-2, a następnie belgijski Genk 3-1. Po powrocie do Portugalii przyszedł czas na oficjalną prezentację zespołu i mecz z 4. drużyną francuskiej Ligue 1 - Saint Etienne. Remis 0-0 w tamtym spotkaniu był szczytem możliwości nowego Porto. Po niezbyt udanej prezentacji Porto odbyło podróż na 2 ostatnie sparingi w Anglii. Najpierw remis 1-1 z Evertonem, a koniec okresu przygotowawczego zakończył się zwycięstwem 3-1 nad WBA. Mimo braku porażki okres ten nie wróżył wielkich sukcesów ponieważ gra do najpiękniejszych nie należała, a i rywale z wysokich półek ściągnięci nie zostali. Porównując to z zeszłorocznymi przygotowaniami to Julen Lopetegui nie ma się czym chwalić. Drużyna Porto rok wcześniej zdołała pokonać 3-0 Olympique Marsylie czy 3-1 włoskie Napoli. Jednak tamtejsze Smoki musiały też poczuć gorycz porażki ulegając Galatasaray Stambuł 0-1 podczas Emirates Cup.

Okres przygotowawczy to też okres transferowy, a zespół Porto był podczas niego niezwykle aktywny. Do klubu sprowadzono 16 nowych twarzy i nie można nie odczuć wrażenia, że duży wpływ na to kto zawitał na Estadio do Dragao miał nowy trener. Prezes Pinto da Costa chcąc wrócić na piedestał dał wolną rękę przy wyborze nowych zawodników Julenowi Lopeteguiemu, który przeprowadził wcześniej wspomnianą rewolucję tyle, że hiszpańską... Adrian Lopez, Tello, Oliver Torres, Andres Fernandez, Jose Angel, Campana czy też Ivan Marcano. Do tego Casemiro, Brahimi, Otavio, Martins Indi czy wicekról strzelców francuskiej Ligue 1 - Vincent Abubakar. To oni mają w tym sezonie stanowić o silę Smoków. Jednak nie wygląda to ciekawie a paradoksalnie straty w ludziach podczas tego okienka są o wiele mniejsze niż w poprzednim... W obecnym sezonie zespół Porto największe straty poniósł w defensywie, gdzie brakuje króla środka pola zabezpieczającego tyły bardzo walecznego i charyzmatycznego Fernando oraz filaru obrony Mangali. W poprzednim sezonie najbardziej ucierpiała ofensywa James Rodriguez oraz Joao Moutinho powędrowali wspólnie do Monaco za niebagatelną kwotę 70 milionów euro. I trzeba przyznać szczerze, że do tej pory nie zostały załatane dziury po tych czterech zawodnikach.

Wróćmy już jednak do tego co obecnie dzieje się na murawie. Porto rozegrało już 11 oficjalnych spotkań, a wszystko się zaczęło od pierwszego ważnego testu trenera, którym była faza Play-Off Ligi Mistrzów. Tam FC Porto rozprawiło się z francuskim Lille (1-0 i 2-0) styl jednak pozostawiał wiele do życzenia ale wiadomo początki pracy trenera, a to co najważniejsze awans jest. Jak już jesteśmy przy Lidze Mistrzów to dokończmy ten aspekt. W fazie grupowej do Porto szczęście się uśmiechnęło i trafiło na dość łatwą grupę czego dowodem było bardzo okazałe zwycięstwo 6-0 nad BATE. Choć rywal nie najmocniejszy warto wspomnieć, że cały skład BATE jest mniej wart niż sam Jackson Martinez bo niecałe 20 milionów euro. Wynik jednak ten cieszył i wlał w serca fanów wiele nadziei, że jednak coś z tego zespołu będzie. Niestety od przejęcia zespołu przez hiszpańskiego szkoleniowa to był chyba jedyny mecz, gdzie Porto zagrało na prawdę świetne zawody. Drugi mecz fazy grupowej z Szachtarem Donieck to szczęśliwy remis. Mimo wyraźnej przewagi zawodnicy Porto nie potrafili skutecznie wypunktować rywala, a błędy w obronie sprawiły, że gdyby niezawodny Jackson Martinez wracalibyśmy z Lwowa z porażką. W lidze też za ciekawie nie jest po 7. kolejkach drużyna Julena Lopeteguiego zajmuje 2 miejsce w tabeli tracąc do prowadzącej Benfiki już 4 oczka. Jest to najgorszy start sezonu od 6 lat co samo za siebie mówi.... Paradoksalnie Julen Lopetegui nie zaznał jeszcze smaku porażki zespół Porto wygrał 7 spotkań, a kolejne 4 zakończyły się podziałem punktów. Nowe Porto jednak cierpi na brak własnego stylu, a sam trener hucznie zapowiadał wprowadzenie swojej wizji w zespół.

"Będziemy analizować wiele rzeczy, które zdarzyły się w tym roku. Mam swój pomysł na grę, który chce zaszczepić w FC Porto, ale chce też zrozumieć obecną taktykę. .." - powiedział Julen Lopetegui w momencie, gdy oficjalnie został nowym trenerem.

Póki co jedyną rzeczą, którą Julen Lopetegui zaszczepił w Porto jest system znany z meczów reprezentacji. Rotacja jak u Nawałki. Co mecz inny skład, szukanie zbawiennego rozwiązania wszystkich problemów zespołu. W mediach już zaczyna się krytyka takiego rozwiązania, gdzie bez owijania w bawełnę cześć ludzi nazywa tak dużą rotację głupotą. Oczywiście są i zwolennicy takiego rozwiązania jednak przewagi oni nie stanowią. Im dalej w las tym więcej można powiedzieć o nowym zespole.

Na początku sezonu dobrze wyglądała linia obronna zespołu Porto sprowadzony z Feyenordu - Martins Indi miał zastąpić lidera formacji defensywnej Mangalę, jednak mam mieszane uczucia co do tego transferu. Martins Indi bardzo dobrze spisał się na Mundialu przez co wzrosło zainteresowanie jego osobą. Po powrocie z Brazylii jednak już nie błyszczy formą i nie jest stabilnym ogniwem w układance Lopeteguiego. Z każdym kolejnym meczem obnażane są błędy stoperów, którym ewidentnie brakuje nici porozumienia podwajając krycie strefowe, odkrywając przy tym inne fragmenty boiska. Przypomnijmy sobie bramkę straconą w derbowym pojedynku ze Sportingiem. Z lewej strony boiska piłkę miał Nani czekając na dośrodkowanie obrona Porto zgrupowała się w środkowej strefie kompletnie nie kryjąc zawodnika będącego za dalszym słupkiem. Wczoraj goście z Bragi też to pokazali, gdzie przy jednej z akcji 3 zawodników Porto atakowało piłkę, której i tak nie wyłuskali i trafiła do niepilnowanego Ze Luisa. Końcowe fragmenty wczorajszego meczu z Bragą to już ciągła modlitwa kibiców o niestracenie bramki. Strzelec pierwszej bramki dla Smoków Martins Indi najpierw dostał żółtą kartkę za kompletnie niepotrzebny i dość brutalny faul, a w ostatnich sekundach meczu o mały włos nie sprokurował rzutu karnego. Obrona FC Porto jest dziurawa i niepewna, a Martins Indi po powrocie z Mundialu, z każdym kolejnym meczem gra coraz gorzej... Nie jest on jedynym, który notuje równie pochyłą formy, a mowa tu o Brahimim. Zawodnik, który zyskał sympatię kibiców świetnym startem w niebiesko-białych barwach z każdym kolejnym meczem jest mniej widoczny. W dwóch ostatnich meczach do około 30 minuty był zupełnie nie widoczny dopiero potem się uruchamiając. Jednak jego zbyt indywidualne podejście w ofensywie nie daję zespołowi kompletnie nic, ponieważ większość akcji kończy się stratą lub niecelnym strzałem. Wróćmy jednak do obrony, gdzie poza bardzo niepewnym Indim widać brak defensywnego rygla jakim był Fernando. Casemiro wypożyczony z Realu Madryt to nie jest jednak ten poziom. A obecnie grający na tej pozycji Marcano kompletnie sobie nie radzi nie asekurując należycie obrońców.

Środkowa strefa boiska też cierpi na brak lidera i tutaj znowu powtórka z tematu. Mianowicie Herrera jak Indi po powrocie z Mundialu nie gra już tak błyskotliwie jak w meksykańskich barwach na brazylijskich boiskach. Julen Lopetegui niejednokrotnie wyznacza też Meksykaninowi zadania defensywne pytanie tylko brzmi po co nam wtedy defensywny pomocnik skoro jeszcze środkowy musi go wspierać? Kolejnym zawodnikiem, któremu należy się przyjrzeć jest 19-letni Oliver Torres, który stał się ulubieńcem hiszpańskiego szkoleniowca. Zawodnik wypożyczony z Atletico Madryt jest widoczny na boisku tego nie można mu odmówić. Jednak poza tym, że młody Hiszpan dużo biega i jest widoczny nie pokazuje nic co dawało by zespołowi jakąś korzyść nie wspominając o zarezerwowanym miejscu w pierwszym składzie.W grze Torresa jest więcej strat i kosztownych błędów niż dobrych zagrań dających zespołowi przewagę w ofensywie. Fajnym kontrastem dla Torresa jest najdroższy transfer tego okienka - Adrian Lopez. Zawodnik, który za niedługo zapuści korzenie na ławce rezerwowych, gdy wchodzi na boisko jest kompletnie niewidoczny. A korzyści dla zespołu są jak w przypadku Torresa znikome. Jeśli jednak miałbym wybierać zdecydowanie bardziej postawiłbym na Lopeza niż Torresa, który po sezonie zniknie z tego zespołu bez jakiejkolwiek korzyści. Kolejny nasze wypożyczenie Tello akurat ten zawodnik od początku swojej przygody na Dragao pokazuje się z dobrej strony i nie można mieć do niego większych zastrzeżeń jako skrzydłowego.

Jeśli chodzi o atak to bezapelacyjnie środek należy do Jacksona Martineza. Kolumbijski snajper jest gwarancją dobrej gry i bramek nie jednokrotnie ratując nas z opresji trafiając do siatki rywali. Vincent Abubakar ma czas by się uczyć od gwiazdy Porto choć patrząc na jego występy ciężko nie przyznać racji ludziom, którzy mają zastrzeżenia do reprezentanta Kamerunu. Zawodnik ten mimo dobrej techniki i umiejętności opanowania piłki na boisku jest trochę pokraczny i nieporadny ale może to w tym tkwi jego siła?

Stwierdzenie, że w ofensywie dobrze się wiedzie na pewno nie jest na miejscu. Ponieważ i tutaj nie wiedzie się najlepiej poza aplikacją 6 bramek zespołowi BATE. W lidze zdobyliśmy zaledwie 10 bramek w 7 meczach mniej niż Vitoria Guimaraes, Rio Ave, Sporting, Maritimo i Benfica, która strzeliła aż 19... A tyle bramek co my zdobyło zajmujące 15 miejsce Estoril. W meczach na Estadio do Dragao nie wygląda to źle, a bilans wynosi 7-1. Martwi za to skuteczność wyjazdowa, gdzie w 3 meczach zdobyliśmy zaledwie 3 bramki tracąc przy tym 2...

Wracając do pomysłu na grę trenera Julena Lopeteguiego mam nie odparte wrażenie, że jeszcze go nie wdrążył w naszą grę, a zespół dalej jest w okresie budowy mimo, że sezon już w pełni. Chaos i brak wsparcia w obronie, a w ataku? Pomysłem na grę raczej nie jest bazowanie na indywidualnych umiejętnościach skrzydłowych oraz skuteczności Jacksona Martineza. A jakby nie patrzeć do tej pory tylko tak potrafimy strzelać bramki. W tym sezonie nie padła jeszcze bramka po ładnej zespołowej akcji... Gra Smoków w tym sezonie bardziej przypomina indywidualny popis umiejętności i chęć zostania gwiazdą nowego zespołu, a Julen Lopetegui przygląda się temu kompletnie nie panując nad sytuacją. Obraz tej sytuacji dopełnia ligowa tabela, gdzie po 7 kolejkach tracimy 4 punkty do prowadzącej Benfiki i każda kolejna utrata punktów może się wiązać z końcem marzeń Pinto da Costy o powrocie na tron.

Teraz dwutygodniowa przerwa na mecze reprezentacyjne, a po powrocie Julen Lopetegui będzie miał okazję do zaprezentowania, jakie wnioski wyciągnął po szczęśliwym remisie ze Sportingiem. Już 18 października FC Porto będzie musiało stanąć z Lwami w szranki w walce o jedno z dostępnych do zdobycia w tym sezonie trofeów. Porażka w tym meczu akurat żadnego z zespołów nie satysfakcjonuje i będzie to poważny test dla hiszpańskiego trenera. Jeśli Julen Lopetegui chcę na dłużej zostać trenerem Porto musi zostać piekarzem, który upiecze z tej mąki chleb. A warto zaznaczyć, że sam sobie tą mąkę kupił dostając zielone światło i kosz na zakupy od Pinto da Costy. Nie jest to spadek po innym trenerze, a z takim ciężarem będzie musiał żyć nowy trener jeśli Hiszpan zawiedzie... Okres zabaw i testów się skończył teraz zaczęła się już prawdziwa walka. W każdym meczu trzeba walczyć o komplet punktów, a każda utrata jest bardzo kosztowna zwłaszcza w lidze portugalskiej. Warto więc teraz trzymać trenera Lopeteguiego za słowo cytując jego własne:

"Ten klub jest przyzwyczajony do wygrywania, a my zrobimy wszystko co możliwe, aby to trwało jak najdłużej."

Autor: Play4Fun, 2014-10-06 09:36:04

Artykuł ciekawy, co prawda znalazło się tam parę błędów ortograficznych czy interpunkcyjnych, ale myśl autora jest jasno przedstawiona.
Nie mogę się nie zgodzić ze stwierdzeniem, że ciągła rotacja w składzie to błąd. Lopetegui na tym etapie rozgrywek powinien mieć już wykrystalizowana jedenastkę i ewentualnie dokonywać jakichś drobnych korekt. Jak ci zawodnicy mają się zgrać, skoro co mecz mają obok siebie innego kolegę z drużyny. Trener zachowuje się trochę, jakby wciąż był trochę zagubiony, jeśli chodzi o wybory personalne i szczerze mówiąc ciężko to usprawiedliwić tym, że wielu zawodników wróciło późno z urlopów pomundialowych.
Ja bym się jednak do Martinsa Indiego nie przyczepial tak bardzo, bo stoperzy muszą mieć trochę czasu by się zgrać i za jakiś czas powinno to wyglądać lepiej.
Podsumowując, nie jestem pewien czy to już najwyższy czas, aby oceniać nowego trenera. Ja osobiście na takie podsumowanie zdecydował się dopiero na półmetku sezonu, bo ja Julena jeszcze nie skreślam.

Michał, 2014-10-06 11:22:47

To jest bardziej do przemyśleń artykuł i dyskusji choć nie ukrywam w nim krytyki pewnych działań. Przewinęły mi się wypowiedzi Julena przy prezentacji i postanowiłem ją skonfrontować z tym co otrzymaliśmy już w tych 11 spotkaniach. Ja Julena też nie skreślam ale jego fanem nie jestem. Jakby nie patrzeć Lopetegui już 3 miesiące jest na stołku, a zbyt wielu odpowiedzi nie dostaliśmy przez ten czas... Sorki za te błędy ale trochę mi zajęło sklecenie tego, a też na kilka razy podchodziłem do pisania to wiem, że tam się przytrafiło.

Play4Fun, 2014-10-06 11:33:32

No ja rozumiem, że niby można już wyciągać pierwsze wnioski dotyczące pracy Hiszpana, ale nie ma sensu go już kategorycznie osądzać i rozliczać, bo to dopiero 11 spotkań. Ja też jego fanem nie jestem, ale podobnie jak ty nie zamierzam już go skreślać.

Michał, 2014-10-06 11:56:45

Bardzo fajny artykuł w większości kwestii zdecydowanie się zgadzam ;)

pawcyk27, 2014-10-06 13:36:25

Julen koty ma za płotem, ale Smoków nie ogarnia :D

Futbolówka, 2014-10-08 05:12:36

Musisz być zalogowany, aby dodawać komentarze.

Shoutbox:

Zdjęcie tygodnia


Poprzedni mecz

22. kolejka ligi portugalskiej
vs
FC Porto-Portimonense
1 : 0
2020-02-23, 21:30
Estádio do Dragão (Porto)
(tak typowaliśmy)

Kolejny mecz

1/16 Finału Ligi Europy
vs
FC Porto-Bayer Leverkusen
Typuj wynik meczu
2020-02-27, 19:00
Estádio do Dragão (Porto)

Liga portugalska

1Benfica Lizbona2154
2FC Porto2153
3Sporting Braga2137
4Sporting Lizbona2136
5Rio Ave2133
FC Famalicão2133
7CD Santa Clara2129
8Vitória de Guimarães2128
Boavista2128
10Gil Vicente2126
Vitória Setúbal2126
12Marítimo Funchal2124
CD Tondela2124
14Moreirense FC2123
15CF Belenenses2121
16Paços de Ferreira2116
17Portimonense2115
18Aves2113

Buttony

Forum piłkarskie Sporting Poland Benfica Lizbona Liga portugalska AC Milan SSC Napoli Sassuolo Serie A Boca Juniors evertonpoland.com nufc.com.pl | Newcastle United LeedsUtd.pl - Strona o Leeds United lechia-gdansk.pl Sporticos Pierwszy polski serwis o Gialloblu Button Bolton-Wanderers.pl Leicester City

Pozdrowienia


© 2009-2020 www.fc-porto.pl